Święta Kinga, również Kunegunda

Z miłości Boga nade wszystko (Bł. Kinga)

Bardzo burzliwy i pełen niepokojów był w Polsce wiek XIII. Krajem rozbitym na dzielnice rządzili książęta, którzy w dodatku nierzadko zwalczali się wzajemnie. Częste zarazy dziesiątkowały ludność. Na domiar złego, co pewien czas Tatarzy nękali nasz kraj najazdami. Palili wsie i miasta, a ludność mordowali lub wywozili w jasyr.

Ale równocześnie wiek ten wydał wiele wspaniałych postaci — ludzi, którzy zdobyli świętość przez pracę nad sobą, opanowanie własnych złych skłonności, przez świadczenie miłości bliźniemu, a niekiedy przez męczeństwo za wiarę. Dlatego właśnie wiek ten często nazywany bywa w Polsce „stuleciem świętych”. Bo ludzie owych czasów nie zadowalali się przeciętnością, miernotą, ale wymagali od siebie wielu wyrzeczeń i poświęcenia dla sprawy Bożej, czy też dla dobra bliźnich.

Jedną z tych pięknych postaci, która dzięki swym zaletom i cnotom odegrała ważną rolę w polskim życiu religijnym, była bł. Kinga (1234-1292), żona Bolesława Wstydliwego, księcia sandomierskiego i krakowskiego, a po jego śmierci zakonnica w klasztorze klarysek w Starym Sączu.

Obraz życia bł. Kingi wyłania się spoza wielu pięknych legend i podań, którymi lud polski otoczył jej postać. Z pochodzenia Kinga nie była Polką ; była córką króla węgierskiego Beli IV. Różne plany rodzinne sprawiły, że już jako kilkuletnie dziecko znalazła się na polskiej ziemi. Wróciła jednak jeszcze na Węgry, ale po kilku latach znów przybyła. Zgodnie z wolą rodziców miała poślubić Bolesława, księcia sandomierskiego i nieco później krakowskiego. Tutaj, na dworze piastowskim, wychowywała się pod czujnym okiem Grzymisławy, matki Bolesława. Uczyła się szczególnie trudnej dla cudzoziemców mowy polskiej i poznawała zwyczaje kraju, który stał się jej drugą ojczyzną.

Od dzieciństwa odznaczała się umiłowaniem cnoty. Złożyła też Bogu przyrzeczenie, że będzie żyć w dozgonnej czystości. Przyrzeczenia tego chciała wiernie dotrzymać. Kiedy poślubiła Bolesława, miała z tego powodu wiele trudności, ale je wszystkie szczęśliwie przezwyciężyła. Po długich prośbach, Bolesław, który bardzo ją kochał, spełnił jej pragnienie i zgodził się na to, aby żyli z sobą jak brat i siostra. Złożyli nawet w tym celu specjalny ślub dozgonnej czystości. Z tej racji historycy dali Bolesławowi przydomek ,,Wstydliwy”.

To umiłowanie czystości przez bł. Kingę złączone było z jej osobistym opanowaniem, umartwieniem i pobożnością. Bardzo często, zwłaszcza w okresie, kiedy starała się przekonać Bolesława o wartości cnoty czystości, spędzała noce na modlitwie. Mieszkała wtedy w zamku w Nowym Korczynie. Otóż nieraz bywało tak, że niespostrzeżenie udawała się do kościółka św. Mikołaja, wzniesionego nad rzeką Nidą w pobliżu miasta i tam się modliła żarliwie. Ludność zaś, szczególnie najbiedniejsza, dostrzegała w swej świątobliwej Księżnej dobrą i miłosierną Panią, spieszącą zawsze na pomoc potrzebującym.

Ale to życie w zamku krakowskim i nowo-korczyńskim przerywane było strasznymi klęskami, związanymi z najazdami Tatarów. Dwukrotnie dzieliła bł. Kinga niedolę tułaczki. Szukała schronienia w górach i na Węgrzech, a tradycja ludowa oplotła te ucieczki bogatymi legendami. W tych ciężkich czasach bł. Kinga przeznaczyła skarby swego posagu na obronę, a następnie na odbudowę zniszczonego kraju. Za to otrzymała na własność ziemię sądecką. Tą ziemią wyposażyła potem klasztor sióstr klarysek, który kazała wybudować w Starym Sączu.

W połowie XIII w. zaczęto wydobywać sól w Bochni i Wieliczce. Tradycja słusznie związała to wydarzenie z postacią bł. Kingi. Z biegiem czasu powstała na ten temat legenda o pierścieniu wrzuconym przez Kingę do kopalni soli i o odnalezieniu tego pierścienia w bryle soli odkopanej na polskiej ziemi. Sól stała się odtąd jednym z głównych bogactw Polski.

Po śmierci męża bł. Kinga rozpoczęła drugi okres życia (1279 r.). Wtedy to udała się do założonego przez siebie klasztoru klarysek w Starym Sączu. Tam w habicie skromnej mniszki spędziła następne lata swego życia aż do śmierci. W klasztorze była dla innych wzorem cnót, szczególnie pokory, miłości bliźniego i pobożności. Spełniała wszystkie, nawet najprostsze czynności i posługi zwykłej zakonnicy. Starała się również służyć pomocą innym siostrom. Także w klasztorze musiała znosić wiele upokorzeń i przykrości. Pochodziły one z niesłusznych oskarżeń ludzi złośliwych. Wiele też kosztowała ją obrona klasztoru i jego własności — ziemi sądeckiej, którą chcieli zagarnąć niektórzy książęta, zwłaszcza Leszko Czarny. Siłą jej była zawsze szczera i długotrwała modlitwa.

Bł. Kinga troszczyła się także o rozwój kultury i języka polskiego. Poleciła bowiem, aby dla sióstr zakonnych i dla niej samej przetłumaczono na język polski psalmy, urywki Pisma św. i różne modlitwy. Teksty te sprawiły, że polskie śpiewy częściej niż gdzie indziej rozbrzmiewały w starosądeckim klasztorze. A dziś-należą one do najstarszych zabytków języka polskiego. Tradycja klasztorna opowiada, że bł. Kinga okazała też wielką cierpliwość w ostatniej chorobie, która była przyczyną jej śmierci w dniu 24 lipca 1292 r. Ciało jej pochowane zostało w kaplicy klasztoru klarysek w Starym Sączu. Dziś można tam oglądać jej relikwie umieszczone w bogatych relikwiarzach.

Wkrótce po śmierci bł. Kingi grób jej zasłynął nadzwyczajnymi łaskami, jakie otrzymywali ludzie od Boga za jej pośrednictwem. Dlatego też w ciągu wieków liczni pielgrzymi kierowali swe kroki do Starego Sącza, szukając tam u grobu „Pani Ziemi Sądeckiej” pomocy w swoich nieszczęściach. Bł, Kinga została wyniesiona na ołtarze aktem beatyfikacji w 1690 r. Cześć tej Błogosławionej oddają przede wszystkim mieszkańcy Podhala i Sądecczyzny, a także górnicy z kopalni soli. W Pieninach, u szczytu Góry Zamkowej, zbudowano grotę z jej kamienną figurą, a w Bochni i Wieliczce górnicy wykuli w soli podziemne kaplice poświęcone jej czci. Święto bł. Kingi jest obchodzone 24 lipca.

Czciciele bł. Kingi prosili i proszą za jej przyczyną o wiele łask. Zwracali się do niej o wstawiennictwo szczególnie wtedy, gdy ojczyzna, którą ona tak ukochała, była w niebezpieczeństwie. Wielu naszych rodaków od niej uczyło się życia pełnego poświęcenia, zjednoczenia z Bogiem przez modlitwę, a przede wszystkim trudnej, ale pięknej cnoty czystości. Wzór takiej postawy znajdowali wpatrując się w życie księżnej i jednocześnie zakonnicy, bł. Kingi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *