Św. Andrzej Świerad i Benedykt

By | Kwiecień 13, 2015

Św. Andrzej Świerad i Benedykt

Za nimi poszli inni

W północnej części nowosądeckiego, tam, gdzie Dunajec przekształca się w jezioro czchowskie, znajduje się wioska Tropie. W niej to na stromej skale, nad samym brzegiem jeziora, stoi starożytny kościół romański z XI w. W tymże kościele, w głównym ołtarzu jest stary obraz przedstawiający Patronów tej świątyni : św. Andrzeja Świerada i św. Benedykta. Kilkaset metrów dalej, w lesie, na wzgórku jest mała kapliczka dobudowana do wklęsłej skały. To pustelnia św. Świerada. Obok niej w lesie jest źródło, które lud bardzo szanuje, a wodzie z niego przypisuje własności lecznicze.
Przed tysiącem lat do tej okolicy przybył Andrzej Świerad i tu się osiedlił. Swoim życiem pustelniczym, pełnym umartwienia i modlitwy chciał pociągnąć do wiary chrześcijańskiej ówczesnych rodaków. Samo miejsce, które obrał, ułatwiało mu to zadanie. Okolica była wprawdzie dzika, nie tknięta jeszcze ręką człowieka, ale za to pełna uroku i surowego piękna. Przebywając w takim otoczeniu łatwiej było Świeradowi modlić się i zbliżać do Boga, którego wielkość i piękno widział jakby odbite w pięknie otaczającego go krajobrazu.

W mrokach dziejów giną szczegóły z lat dziecięcych tego pustelnika. Kronikarze podają, że urodził się w okolicy Opatowca nad Wisłą, z rodziców już ochrzczonych, z rodu rycerskiego. Ojcu jego było na imię Marek, a matce Agnieszka. Świerad otrzymuje w domu rodzinnym dobre wychowanie i pobiera naukę w szkole klasztornej, być może na Morawach, gdzie wcześniej przyjęło się chrześcijaństwo. Widząc, jak świątobliwie i bogobojnie żyją mnisi w tym klasztorze, zapalił się i on do życia pustelniczo-misyjnego. Wszak ziemia polska leżała jeszcze odłogiem, a chrześcijaństwo dopiero zaczęło stawiać pierwsze kroki. Powraca więc do domu rodzinnego, ale wnet go opuszcza, by w puszczy leśnej, niedaleko Opatowca, założyć pustelnię. Jeszcze dziś mieszkańcy tamtych okolic pokazują źródło „Zaradeusz”, z którego czerpał wodę, gdy żył w tej pustelni. Później jednak, gdy puszczę przetrzebiono, opuszcza święty Pustelnik Opatowiec. Przeprawia się przez Wisłę i brzegiem Dunajca posuwa się w górę rzeki, aż przybywa do Tropią, gdzie urzeka go piękno okolicy. Tutaj znajduje w puszczy nad Dunajcem wydrążoną pieczarę, którą obiera na swoje mieszkanie i zwyczajem współczesnych mu pustelników wiele się modli, odprawia czuwania nocne, pracuje fizycznie, umartwia się. Nie usuwa się od ludzi, lecz raczej zbliża się do nich i głosi im Chrystusa. Czyni to w sposób prosty i jasny, słowami i przykładem życia, aby być zrozumiałym przez mieszkańców tej okolicy, którzy stawiają dopiero pierwsze kroki w „nowej wierze”. Dużo jeszcze wody upłynie w Dunajcu, zanim ta wiara przeniknie do głębi ich duszy, wyprze stare obyczaje pogańskie i powoli ich ukształtuje. Będzie w tym wielka zasługa Świerada, który dla otoczenia stał się żywym przykładem, jak należy Chrystusowi służyć w życiu codziennym.
Święty ten pustelnik nie poprzestaje na tym. Nawiązuje łączność z wędrownymi misjonarzami. Odwiedza dostępne mu klasztory, gdzie bierze udział we Mszy św., spowiada się, komunikuje. Nie zrywa też łączności z rodziną ani ze znanymi sobie wybitnymi osobistościami tamtych czasów. Będą oni teraz często zasięgać jego rady i zapraszać go do siebie. Są dowody, że znał się osobiście ze Stefanem, królem Węgier, późniejszym świętym kanonizowanym. Dlatego po śmierci Świerada będą Węgrzy starać się, aby został on kanonizowany razem ze Stefanem i jego synem Emerykiem.
Po latach pobytu na pustelni w Tropiu, Świerad przeszedł Karpaty i wstąpił do klasztoru św. Hipolita w miejscowości Zobor koło Nitry. Tam otrzymał imię zakonne Andrzej. Tam też prowadził żywot pustelnika w pieczarze, którą do dzisiaj pokazują. Od czasu do czasu Świerad-Andrzej składał wizytę w swoim klasztorze, a sława jego świętości wzrastała coraz bardziej i wzbudzała powszechny podziw. Świadczy o tym młody Maurus, uczeń szkoły klasztornej, który w czterdzieści lat potem, będąc już biskupem, napisał w jego życiorysie te słowa : „Widziałem męża świętego i sprawiedliwego”. Przez całe życie Maurus gorliwie szerzył kult podziwianego przez siebie świętego pustelnika.
Nadszedł czas, kiedy mąż Boży opuścił ten świat i otrzymał od Pana nagrodę. Śmierć dla niego była wyzwoleniem z niewoli ciała. Nastąpiło to w roku 1007. Święty miał wtedy lat 76. Gdy bracia zakonni przygotowywali go do pogrzebu, zobaczyli na jego biodrach ostry łańcuch, który wrósł w ciało. Takie to pokuty i umartwienia przygotowały świętemu Świeradowi chwałę w niebie. Wypełniły się na nim słowa św. Pawła : „Wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa i znalazł się w Nim” (Flp 3, 8-9).

Drugi święty pustelnik, Benedykt, w stanie świeckim miał imię Stosław. Urodził się w Budzisławiu niedaleko Gniezna i był synem rycerza Zbyluta-Jędrzeja i Bogumiły-Anny, należących do znamienitego rodu. Z początku był wędrownym misjonarzem pustelnikiem. Kiedy poznał Świerada, urzeczony jego świętością pozostaje z nim razem. Staje się jego duchowym uczniem. Naśladuje jego życie i wiernie towarzyszy mu we wszystkich pracach misyjnych. Razem z nim zamieszkuje też pustelnię w Tropiu. Tutaj nad Dunajcem, w południowej Polsce, wkrótce do tych dwóch pustelników przyłączają się inni. Osiedlają się w całej okolicy. I tak w pustelni koło Tęgoborzy, na górze zwanej po dziś dzień jego imieniem, przebywał pustelnik Just, w stanie świeckim Skarbimierz. A w pustelni w Iwkowej żył i pokutował Urban, zwany kiedyś w świecie Krzesimierzem.
Gdy po latach przebywania w Tropiu Świerad udaje się za Karpaty, do ziemi nitrzańskiej, Benedykt towarzyszy mu wiernie i jest przy nim aż do śmierci. Pogrzebawszy swojego duchowego mistrza, Benedykt stał się żywą kroniką Świętego, opowiadając jego czyny i cuda, których był świadkiem. W trzy lata po śmierci Świerada ginie zamęczony przez zbójców.
Życie i czyny obu świętych mężów Bożych pobudzały wiernych do wzywania ich jako pośredników przed Bogiem. Synod zwołany na Węgrzech przez późniejszego św. Władysława, króla Węgier, za zgodą papieża Grzegorza VII w roku 1083 wyniósł ich na ołtarze. Patronują oni teraz dwom diecezjom : tarnowskiej w Polsce i nitrzań-skiej w Słowacji.

Uroczystości milenijne, które w 1966 r. odbyły się w Tropiu, na nowo ożywiły cześć Świerada i Benedykta, jaka dotrwała do naszych czasów przez długie wieki. Dla żyjących obecnie obydwaj święci są przykładem, jak żyć wiarą, miłością Boga i bliźniego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *