I Nowenna dla pracujących nad sobą – Ojca Pio

By | Luty 9, 2015

Nowenna dla pracujących nad sobąNowenna dla pracujących nad sobą – Ojca Pio

Dzień 1. Zawsze na oczach Boga i we współpracy z Nim.

Już pierwszy grzech, najstraszliwszy ze wszystkich, spowodował, że człowiek zaczął kryć się przed Bogiem. Dusza i ciało, skażone trucizną szatana, ciążą ku piekłu jako miejscu wiecznej ucieczki i izolacji. Dążenie ku Bogu, jakże odtąd trudne, „przez osty i ciernie i bóle porodu”, to droga uświęcenia każdego z nas. Mamy wszystko Bogu oddać, podporządkować, pragnąć sprawiać Mu radość, przynosić Mu chwałę każdą myślą, słowem i czynem. Osiągnięcie tego stanu nazywamy świętością.

Powtarzajmy1 sobie często: Bóg mnie widzi. Poprzez sam ten akt, który ja czynię, On mnie widzi, a także ocenia. Postępujmy więc tak, aby Bóg nie widział w nas niczego innego, jak tylko samo dobro.

Pan Jezus i twoja dusza powinni w zgodzie uprawiać winnicę. Do ciebie należy obowiązek zbierania i wynoszenia kamieni, a także wyrywania kłujących chwastów. Do Jezusa zaś należy obowiązek siania, sadzenia, pielęgnowania i podlewania. Jednakowoż i w twojej pracy jest działanie Pana Jezusa. Bez Niego nie możesz niczego uczynić.

Dzień 2. Gorliwie wykorzystując każdą chwilę czasu.

Jakże krótkie jest ziemskie życie wobec wieczności, jak jedno oka mgnienie! Każda jednak jego chwila ma nieskończoną wartość, gdyż od każdej z nich zależy, jak wielkie będzie nasze wieczne szczęście (lub wieczna męka). Jakże rzadko o tym myślimy! Pogrążeni w doczesności, żyjemy złudzeniem, że tu jest nasze prawdziwe życie, a z danym nam czasem możemy robić co chcemy, na przykład uprzyjemnić go sobie według własnych upodobań. A tymczasem…

Ach! Gdyby wszyscy mogli zrozumieć, jak wielką wartością jest czas, na pewno każdy zdobywałby się na ogromny wysiłek, aby go wykorzystywać w sposób godny pochwały!

Kto ma czas, niech go nie traci i nie czeka na chwilę dogodną. Nie odkładajmy do jutra tego, co możemy zrobić dzisiaj. Powiedzeniem: „Zrobię to później” wybrukowany jest przedsionek piekła… A zresztą któż może nas zapewnić, że jeszcze jutro żyć będziemy? […] Weźmy się zatem do pracy i [zacznijmy] gromadzić duchowe skarby, ponieważ tylko ten czas, który ucieka, jest naszą własnością.

Kiedy wybije nasza ostatnia godzina, ustanie bicie naszego serca, wszystko się dla nas skończy, a więc i czas naszego zasługiwania i niezasługiwania. Takich, jakimi jesteśmy, spotka nas śmierć i tacy staniemy przed Chrystusem Sędzią. Nasze błagalne wołania, nasze łzy, nasze akty żalu, które jeszcze na ziemi zdobyłyby serce Boga […], w owym momencie nie będą miały żadnej wartości; czas miłosierdzia minie i rozpocznie się czas sprawiedliwości.

Dzień 3. We wszystkim szukając woli Bożej.

„Bądź wola Twoja, Ojcze, jako w niebie tak i na ziemi”… Bóg stwarza nieustannie nie tylko nas, ale także wszystkie okoliczności naszego życia, by dać nam okazję do zasługiwania na niebo. Stwarza je jako idealne, bo przecież pochodzące z Jego serca, z Jego miłości, nawet jeśli czasem wydają nam się przypadkiem, nieszczęściem, przeszkodą… Wprawdzie niekiedy dopuszcza zło, lecz tylko dla naszego dobra. Jak bylibyśmy szczęśliwi już (u na ziemi, gdybyśmy starali się postępować według niebiańskiego wzoru. Na każdym kroku wspierałby nas Bóg swoją laską i pełnią swoich darów.

Bogu służy się tylko wówczas, kiedy Mu się służy tak, jak On chce.

Z pomocą owego „tak”, wypowiedzianego przez Najświętszą Maryję Dziewicę, ludzkość została odkupiona. My również spełniajmy wolę Boga i zawsze mówmy Panu „tak”.
Lepiej jest pełnić wolę Bożą na ziemi, niż radować się niebem.
Starajmy się nauczyć tego, aby we wszystkich wydarzeniach ludzkich rozpoznawać i czcić wolę Boga.
Dziękuj i całuj rękę Boga, która cię uderza. Jest to zawsze ręka Ojca, który cię karze, ponieważ cię kocha.
Aby przyoblec się w Jezusa Chrystusa, koniecznie musi umrzeć ludzkie „ja”.
Życzę ci, abyś doszła aż do tego stanu, by z Panem Jezusem oddać na krzyżu ostatnie tchnienie! Obyś mogła z Nim zawołać: Wykonało się!

Dzień 4. Idąc drogą obowiązków.

Jakże wielkim jest błędem uleganie przekonaniu, że nasza świętość to konieczność poszukiwania nadzwyczajnych dróg, to podróżowanie gdzieś tam daleko, gdzie poczujemy się nareszcie „jak w raju”, odizolowani od ludzi i codziennych kłopotów… Tymczasem najważniejsze jest wypełnianie obowiązków, i to z czystą intencją- bezinteresownie, z miłością, z pragnieniem podobania się Bogu.

Spełnienie obowiązku powinno nastąpić wcześniej niż cokolwiek innego, choćby tamto inne było święte.

Spełniaj dokładnie swoje obowiązki i miej dobrą intencję, zachowując prawo Boskie. Jeżeli niezmiennie i wytrwale będziesz to robić, wówczas będziesz wzrastał w miłości.

Będziesz takim, jakim Bóg chce żebyś był, jeśli w każdej sprawie i zawsze będziesz miał właściwą intencję, większą dokładność, większą punktualność, większą wspaniałomyślność w służbie Panu Bogu.

Jeżeli Bóg nie karmi cię słodyczami i łakociami, to jedz cierpliwie swój chleb, nawet suchy, spełniając swój obowiązek, bez natychmiastowej zapłaty. Takie postępowanie świadczy o naszej bezinteresownej miłości. W ten sposób kocha się Boga i służy się Mu własnym kosztem. Jest to charakterystyczna cecha dusz doskonałych.

Dzień 5. Idąc za Jezusem drogą codziennego krzyża.

Wypędzeni z raju, otrzymaliśmy szansę powrotu do Boga i Jego miłości drogą cierpienia, choć nawet ono, jak i pozostałe nasze czyny, nie mogły otworzyć nam nieba. Dopiero niewinna męka Najświętszego Odkupiciela mogła to uczynić. On to nadał także naszemu cierpieniu wartość zbawczą, gdy łączymy je z Jego męką. Któż umiał to lepiej pojąć i zastosować w życiu, niż święty Ojciec Pio? Uczmy się więc od niego i nieśmy przy jego pomocy swój krzyż za Chrystusem.

Nie kocham cierpienia samego w sobie; proszę o nie Boga, pragnę go z powodu owoców, które mi daje. Ono bowiem oddaje chwałę Bogu, ocala bliźnich na tym wygnaniu, uwalnia dusze z ognia czyśćcowego; i czegóż więcej mogę chcieć?

Nie chciejmy zaprzeczać, że cierpienie jest koniecznie potrzebne naszej duszy, a krzyż powinien być naszym codziennym chlebem. Jak ciało potrzebuje pokarmu, tak dusza potrzebuje krzyża – dzień po dniu – aby oczyszczać się i odrywać od stworzeń. Chciejmy zrozumieć, że Bóg nie chce ani nie może nas zbawić ani uświęcić bez krzyża. Im bardziej pociąga do siebie jakąś duszę, tym bardziej oczyszcza ją przez krzyż.

Tylko cierpienie pozwala duszy powiedzieć z całym przekonaniem: Mój Boże, dobrze wiesz, że Cię kocham!
Im więcej będziesz mieć goryczy, tym więcej otrzymasz miłości.

Dzień 6. Idąc drogą prawdziwej pokuty.

Niezwykły dar poznawania stanu ludzkich sumień przyciągał do konfesjonału Ojca Pio tłumy ludzi z całego świata, mimo iż wielu odsyłał bez rozgrzeszenia. Większość z tych ostatnich pragnęła jednak powrócić i rozpocząć naprawdę nowe życie. Ten fakt powinien i nam mówić bardzo wiele: bez głębokiego żalu i mocnego postanowienia poprawy nie zbliżajmy się do trybunału Bożego miłosierdzia, gdyż mogłoby to być świętokradztwo! Prośmy Świętego o wyjednanie łaski dobrej spowiedzi.

Grzech jest buntem człowieka, odmową miłości należnej Bogu.
Nie kładź się nigdy do łóżka bez zrobienia rachunku sumienia z całego minionego dnia i zwrócenia wszystkich swoich myśli do Boga.

Pokutujesz, myśląc z bólem o zniewagach wyrządzonych Bogu. Pokutą jest być wytrwałym w dobrym; pokutą jest zwalczanie swoich wad.

W gmatwaninie namiętności i przeciwności losu niech nas podtrzymuje cenna nadzieja o niewyczerpanym miłosierdziu Boga. Pełni zaufania biegnijmy do trybunału pokuty, gdzie On z ojcowskim niepokojem oczekuje nas w każdym momencie. I chociaż mamy świadomość naszej niewypłacalności wobec Niego, to jednak nie powątpiewajmy w uroczyście ogłoszone przebaczenie naszych błędów. Połóżmy na nich, jak to zrobił Pan, kamień grobowy.

Jest prawdą, że to ofiarowanie się Bogu uczyniłem kilkakrotnie, zaklinając Go, aby zechciał przenieść na mnie kary przygotowane dla grzeszników […], a nawet stokrotnie je pomnożył wobec mnie, byle tylko nawrócił i zbawił grzeszników.

Dzień 7. Drogą pokory i uniżenia.

Jakże często i głęboko mówił nasz Święty o konieczności kroczenia tą właśnie drogą. Niech więc nawet nieliczne zamieszczone tu jego myśli będą dla nas zachętą do pójścia ścieżką wąską i ciasną, przez ciernie prób i doświadczeń, za Chrystusem cichym i pokornego serca. Bez pokory nie wejdziemy do nieba, a nie zdobywa się jej bez bolesnych upokorzeń.
Pokora jest prawdą, a prawda jest pokorą.
Prawda – jeżeli o mnie chodzi – jest taka, że (ostem niczym, a to wszystko, co jest we mnie dobre, jest własnością Pana Boga.
Pokora i miłość idą w parze. Pierwsza przynosi chwałę, a druga uświęca.
Abyśmy mogli się z Bogiem spotkać, powinniśmy iść w górę, a On schodzić w dół. Kiedy już nie możemy iść wyżej, zatrzymajmy się i upokarzajmy; wówczas w tej pokorze spotkamy Boga, ponieważ On zstępuje do pokornego serca.
Trzeba zawsze upokarzać się przed Bogiem, ale nie tą pokorą fałszywą, która prowadzi do zniechęcenia, rodząc przygnębienie i rozpacz.
Jeżeli Bóg pozwala ci popaść w jakąś słabość, to nie dlatego, by cię opuścić, ale tylko dlatego,i aby ugruntować cię w pokorze i sprawić, abyś na przyszłość była ostrożniejsza.

Kiedy nie potrafisz iść dużymi krokami po drodze prowadzącej do Boga, bądź zadowolona z małych kroków i czekaj cierpliwie, aż będziesz mieć nogi zdolne do biegu, albo lepiej – skrzydła, byś mogła latać. Moja dobra córko, zadowól się obecnie byciem małą pszczółką na plastrze, która bardzo szybko stanie się wielką pszczołą, zdolną wytwarzać miód.

Zastanawiaj się i miej zawsze przed oczyma duszy wielką pokorę Matki Bożej – naszej Matki. W miarę jak była ubogacana darami z nieba, coraz głębiej zanurzała się w pokorze.

Dzień 8. Drogą miłości i walki z egoizmem.

Miłość jest królową cnót. Jak perły złączone są nitką, tak cnoty połączone są miłością. Jeśli zerwie się nitka, to perły rozsypią się; tak też giną cnoty, jeśli słabnie miłość.

Gdzie nie ma posłuszeństwa, tam nie ma cnoty, Gdzie nie ma cnoty, tam nie ma dobra, nie ma miłości a gdzie nie ma miłości, tam nie ma Boga, a bez Boga nie idzie się do nieba. Wszystkie te cnoty tworzą jakby drabinę, a jeśli zabraknie w niej choćby jednego szczebla, to się spada.

Kochaj Pana Jezusa, bardzo Go kochaj, ale z tego powodu jeszcze bardziej kochaj składanie siebie w ofierze. Miłość chce być gorzka.
Trzeba zawsze mieć roztropność i miłość. Roztropność ma oczy, a miłość nogi. […] Roztropność gdy widzi, że miłość mogłaby nie panować nad sobą, pożycza jej oczu.
A oto dwa główne niebezpieczeństwa na tej drodze:
Próżna chwała jest wrogiem właśnie tych dusz, które poświęciły się Bogu i oddały się życiu duchowemu. Dlatego słusznie można ją określić mianem mola duszy dążącej do doskonałości. Święci nazwali ją robakiem świętości.
Zapamiętaj to sobie, że bliżej Boga jest złoczyńca, który wstydzi się tego, że źle robi, niż człowiek uczciwy, który wstydzi się tego, że robi coś dobrze.

Dzień 9. Czerpiąc siły do życia z Komunii świętej.

Nasze zjednoczenie z Panem Jezusem – komunia – to zapowiedź wiecznego z Nim przebywania w niebie, a skoro sam Bóg jest Niebem dla swoich stworzeń, Niebo (w sposób najczęściej nieodczuwalny) nosimy w sobie! Tabernakulum i ołtarz jest miejscem spotkania Nieba z ziemią, a więc najważniejszym i najmilszym ludzkiemu sercu miejscem na ziemi. Tą prawdą żył na co dzień święty Ojciec Pio i do niej często nawiązywał. W czasie jednej z ekstaz po Komunii świętej usłyszano m.in. takie jego słowa: „Ach mój Jezu, wybacz mi… Czuję Cię w swym sercu jak uczniowie w Emmaus. Czuję Cię… z Twoją słodyczą…
Już nie jestem spragniony… Ach mój Jezu, słodyczy moja… jak mógłbym żyć bez Ciebie? Przychodź zawsze, mój Jezu, przychodź. Moje serce należy do Ciebie… O, gdybym miał nieskończoną liczbę serc, wszystkie serca Nieba i ziemi, a nawet serce Twojej Matki, ofiarowałbym je wszystkie Tobie… mój Jezu, słodyczy moja, miłości moja, miłości podtrzymująca mnie… dzięki Ci… aż znów się spotkamy. .. do widzenia…”

Świat mógłby istnieć nawet bez słońca, ale nie może istnieć bez Mszy świętej.
Synowie moi! Nigdy nie ma „za wiele” czasu, aby przygotować się do Komunii świętej.
Cały dzień niech będzie przygotowaniem do Komunii świętej i dziękczynieniem po niej.
[…] Wszyscy jesteśmy [Jej] niegodni, ale to On jest Tym, który nas zaprasza i tego chce. Upokarzajmy się i przyjmujmy Go całym sercem przepełnionym miłością.
Ulatuj duchem do tabernakulum, kiedy fizycznie nie możesz się tam udać, i daj upust świętym pragnieniom: mów, błagaj i obejmuj ramionami Ukochanego dusz ludzkich. Czyń to o wiele bardziej, niż gdyby dane ci było przyjąć Go w Komunii świętej.

Zakończenie

Panie Jezu, Ty dałeś nam czas i szansę zasługiwania na niebo, jeśli tylko zechcemy pełnić Twoją wolę, zapierając się woli własnej i walcząc z egoizmem, dobrze wypełniając swoje obowiązki, krocząc drogą krzyża, uniżenia i prawdziwej pokuty, a siły czerpiąc ze zjednoczenia z Tobą w Komunii świętej.

Wierność Twojej nauce, którą dostrzegamy u świętego Ojca Pio na jego jakże trudnej drodze życia, budzi nasz podziw, a nawet zachwyt. Prosimy Cię, by czerpiąc w obfitości z Twojego Serca, którego tak blisko jest w chwale nieba, wyjednał nam zrozumienie naszej drogi, umiejętność wykorzystania na niej wszystkich Bożych łask oraz osiągnięcie pełni przewidzianej dla każdego z nas świętości. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *